| << | Styczeń 2012 | |
| Pon | Wt | Śr | Czw | Pią | Sob | Nie |
| | | | | | 1 |
| 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 |
| 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 |
| 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 |
| 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 |
| 30 | 31 | | | | | |
| O mnie |
|
| iskraslonca |
|
|
| Spokój tafli wody w bezwietrzny dzień i dzikość burzy, żar słonecznych promieni i chłód lodowych sopli... Sama nie wiem, jaka jestem... |
|
| Zobacz mój profil |
|
Księga gości |
|
|
16 listopad 2010
Gdzie ja właściwie byłam?
|
Moi drodzy, gdybyście mnie zapytali, gdzie byłam przez ostatnie pół roku musiałabym powiedzieć, że nie mam zielonego pojęcia ;)
U mnie nic się na dobrą sprawę nie zmieniło. Albo jestem konserwatystką tradycjonalistką albo się uwsteczniami zgodnie z zasadą, że kto nie idzie naprzód ten się cofa ;)
Miłość wciąż ta sama i niezmiennie gorąca. Na pewno mniej jest pierwiastka ślepego zauroczenia za to więcej bezwarunkowego przywiązania.
W tej chwili jestem na etapie szukania odpowiedzi na pytanie co dalej? obecma formuła powoli się wyczerpuje. Nie chodzi o mężczyznę, gdyż mimo powracających wątpliwości widzę go cały czas obok siebie, jesteśmy sobie bardzo bliscy i to dla mnie ważne. Jednak nie sposób całe życie pozwalać sobie na znoszenie gorącego oddechu rodzinki na karku. Czas złapać wiatru w żagle. Do wszystkiego potrzebne są finanse ale wobec braku rozsądnego konceptu kwestia finansowa zeszłaby na dalszy plan ;) wobec tego do dzieła. Kilka opcji już istnieje. Do rozważenia pozostaje kwestia udziału MN w procesie decyzyjnym. Uściślając czy jego udział będzie czynny czy bierny ;) moje pomysły na życie już poznał. Żaden nie wydał mu się szalenie pociągający w perspektywie najbliższych lat. Wobec tego pozostanie mi w razie potrzeby postawić go przed faktem dokonanym. Wtedy będzie to udział bierny. Zawsze jakiś ;) na razie ma chwilę na to by udowodnić mi, że pracuję nad wcielaniem swojego planu w życiu. Jedno łączy nasze plany - widniejemy w nich oboje ;) |
|
Zapraszam na pogawędkę ;):
5
|
|
10 marzec 2010
Crazy ;)
|
Jestem. Czasu ostatnio mi nie zbywa. Oczywiście wszystko za sprawą nowego uczucia ;) Pamiętam, że mówiłam zawsze że przez 5 lat poprzedniego związku prawie przestały dla mnie istnieć telewizja i lektura ;) natychmiast sobie odbiłam po rozstaniu ;) teraz sytuacja wygląda nie lepiej - czy wszyscy faceci są tak zaborczy a raczej zachłanni? ;)
Ale moje życie na pewno nie stało się bajką i nie zamieniło się w sielankę jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki z chwilą gdy poznałam księcia. Choćby z tego powodu, że moje podejście do mężczyzn wyklucza tytułowanie któregokolwiek z nich księciem. Nie chodzi wcale o wyznawanie poglądów feministycznych czy czegoś koło tego ;) znam ograniczenia mężczyzn wynikające z uwarunkowań ewolucyjnych ;) ale zalety również ;)
MN zawsze podkreśla, że bardzo mało we mnie typowej kobiety - baby, a bardzo dużo w moim myśleniu męskiego rozumowania. Nie wiem, czy to komplement, ale on zawsze twierdzi, że tak i to wielki ;) a przecież ja to taka typowa kobietka, a z drugiej strony zawsze sobie powtarzałam w duchu, że fajny byłby ze mnie facet ;) i MN mnie przejrzał ;) nie wiem zupełnie, jakim sposobem ;)
Nieraz opadają mnie wątpliwości, pojawia się cień małej nostalgii za tym, co udało się zbudować w ciągu wielu lat związku, coś ścisnęło na chwilę w sercu, gdy zobaczyłam znów swój pierścionek zaręczynowy, darowany mi na nowo w Walentynki, oczywiście nie podczas spotkania, na które nie wyraziłam zgody.
Jednak gdy zdarza mi się rozmawiać sama ze sobą i ze swoimi bardzo różnymi myślami, tłumaczę sobie, że przecież zawsze dla mnie priorytetem było, aby być docenianią, szanowaną i traktowaną z uczuciem, że to było dla mnie ważniejsze niż prestiżowe zajęcie i wiecznie wyczyszczony na błysk samochód a jego właściciel zawsze jak spod igły;)
tak to już jest, nie można mieć wszystkiego, warto tylko zdecydować się, co jest dla Ciebie najważniejsze.
Czasami przydałoby się móc wyciągnąć spod łóżka szklaną kulę i zapytać jej, co by było, gdyby... |
|
Zapraszam na pogawędkę ;):
11
|
|
02 luty 2010
28 listopada :D
|
Milczałam, a ponad to nie pokwapiłam się złożyć życzeń świątecznych, za co wszystkich przepraszam z serca i równie gorąco dziękuję za pamięć tym, którzy pisali.
Zajrzałam tu po raz pierwszy od ostatniego wpisu, mój wzrok padł na jego datę i od razu Iskra się śmieje.
Tamtego dnia kilka kwestii uległo niewątpliwej zmianie ;)
Poznałam kogoś dla mnie szczególnego.
Od pierwszej chwili oboje czuliśmy, że znamy się od dawna, a jedynie musieliśmy się spotkać. Mamy nieco podobne doświadczenia wyniesione z długich poprzednich związków i oboje nie liczyliśmy już na nowe uczucie.
A tymczasem niespodziewanie dla nas samych natknęliśmy się na siebie i od razu czuliśmy się w swoim towarzystwie pewnie i spokojnie.
Gdy rozmawialiśmy czas upłynął nam błyskawicznie i tak jest ciągle, wspólne chwile mijają nam zbyt szybko i choć widujemy się codziennie, wisimy godzinami na telefonie ;)
Oboje jesteśmy zaskoczeni tym jak bliscy sobie się czujemy od pierwszego spotkania.
Podobno marzenia się nie spełniają, a mnie życie kolejny raz sprawiło niespodziankę. Poznałam mężczyznę mądrego i czułego, stanowczego i bardzo troskliwego, kogoś kto myśli podobnie jak ja i rozumie, co dzieje się w mojej głowie, kto nie wstydzi się swoich uczuć i chwali mnie zawsze podkreślając, że jedynie stwierdza fakty. Ja doskonale rozumiem jego i od początku czuję, gdy myśli o mnie, on też wie o mnie zaskakująco dużo. Mężczyznę którego sam wygląd przyprawia mnie o zawrót głowy ;D Jesteśmy dla siebie nawzajem jak prezent. Sporo nas dzieli, ale o wiele więcej łączy i to tak silnie, że aż się już dziwię, jak wszystko wyglądało bez niego i naszych nocnych polaków rozmów ;)
Życie oczywiście musiało znów sprawić mi psikusa ;) czy muszę dodawać, że tamtego wieczoru przestałam myśleć o tym, co było, choć już następnego dnia rano co niektórzy postanowili mi się przypomnieć a jeszcze niedawno składali propozycje powrotu? nie zważając na to, że dopiero po Andrzejkach dzięki niewyszukanym smskom od pewnej kobiety dowiedziałam się, że były już od prawie pół roku miał nową? którą ukrywał przede mną pogrywając sobie stale kosztem mnie? naiwności...
Mam wrażenie, że moje życie stanowiło równię pochyłą i dzięki Nowemu ;) tak jakbym odzyskała siebie :) |
|
Zapraszam na pogawędkę ;):
8
|
|
28 listopad 2009
kontrowersje ;)
|
Wygląda na to, że przytoczona przeze mnie wypowiedź łebskiego Harrego ;) wywołała pewne poruszenie. W moim odczuciu tego typu słowa świadczą o pewnej bezmyślności a przede wszystkim ogromnej skłonności do pozerstwa. Mnie tacy ludzie ani ziębią ani grzeją. Niektórzy powiedzą, facet ma dystans, inni, że nie ma zielonego pojęcia o hierarchii wartości, którą wyznają ludzie, czoło których nosi ślady myśli ;) Zawsze dobrze jest wiedzieć, jak wygląda sprawa z różnych punktów widzenia ;) a poruszona kwestia dotyczy nie tylko zdrady i okazji do niej jaką są słynne wyjazdy, ale przede wszystkim prawdy o tym, jaki wpływ na relacje międzyludzkie ma zalewający wszystko hedonizm a może zwykła głupota i lenistwo. Bo iść po najmniejszej linii oporu to wybór zwykłego lenia i tchórza.
Ale w końcu świat to nie tylko Mańki i jakim byłby miejscem bez szalonych Wiewiórów?;P
Jesień, czy żałuję? Nie, jestem pewna, że to był najlepszy wybór z możliwych ;) ale według Leibnitza żyjemy też na najlepszym świecie z możliwych ;)
Oczywiście że z syndromem Piotrusia Pana w połączeniu z rozwijającymi się stale objawami toksycznej osobowości oraz ze znajomością technik psychologicznej manipulacji i wywierania presji da się żyć i to świetnie. Ale pytanie czy to samo powie partner samego zainteresowanego.
Może się zdarzyć, iż odnajdziesz gdzieś w tłumie przewalającym się przez życie jednego bliskiego człowieka, którego kochasz nawet za wady, bo wiesz, że uosabia wszystko, czego szukałaś, co sama chciałabyś mieć, kogoś kogo podziwiasz za jego całkowitą odmienność od Ciebie,a przy kim masz odwagę być sobą i dzielić się każdą myślą, bo jednak wiesz, że mimo wszystko jest Twoim alter ego.
Wspólne lata mijają szybko, niespodziewanie znikając, zabrawszy ze sobą tamtych Was.
W pewnym momencie budzisz się obok obcego człowieka, którego kochasz od lat z tą samą siłą i równie nienawidzisz już za to, że z własnego wyboru znalazł się za szybą, przez którą nie możesz się przebić.
Może się zdarzyć, że odnajdziesz swoją miłość i pozwolisz jej odejść. Z lęku przed tym, czym się stała.
Wierzysz, że porzucone uczucia zginą w zimnie i zabije je czas. A one jak głupie ciągle wracają.
|
|
Zapraszam na pogawędkę ;):
20
|
|
14 listopad 2009
Kochanie, jadę się integrować
|
|
Ostatnio na jednym z portali spore poruszenie wywołał artykuł o popularnych wyjazdach tak zwanych integracyjnych. Wszyscy wiemy, że integracja bywa, i to bardzo dogłębna ale kryterium doboru jest tu jak najbardziej naturalne, kto jest bardziej chętny, zdesperowany, a może kto bardziej wstawiony... a na pewno hojnie uposażony pod pewnym względami.
Temat z mojego punktu widzenia ważki. Żeby nie powiedzieć, że jest zadrą, tkwiącą głęboko już od dawna... której istnienia bardzo długo wolałam nie dostrzegać.
Przytoczono wypowiedź nowocześnie myślącego mężczyzny, zapewne w swoim mniemaniu niezwykle cool:
<Internauta "facet, który nie zdradzi nigdy" pisze (pisownia org.): „Wiecie ja nigdy nie zdradziłem swojej, bo w końcu:
- raz to nie zdrada
- z przyjacielem to nie zdrada
- na wyjeździe to nie zdrada
- w delegacji to nie zdrada
- po pijaku to nie zdrada
- z szefem to nie zdrada
- w biurze, samochodzie, WC to nie zdrada
- bez uczuć to nie zdrada
- jak nie ma orgazmu to też nie zdrada.” >
We mnie mieszane odczucia budzą jednak słowa innego integrowicza, kobiety:
<Internautka "homo homini lapus" do zdradzonego mężczyzny: "Doskonale mogę wczuć się w sytuację Twojej małżonki. Ja też zdradziłam swojego męża. Kiedy się dowiedział pomimo moich błagań odszedł. Potem go za tą nieugiętość nienawidziłam, bo go kochałam i nadal kocham".>
...Niedługo minie rok, odkąd zdaje się przestało nas cokolwiek łączyć. Prawda jest jednak zupełnie inna.
|
|
Zapraszam na pogawędkę ;):
18
|
|
11 listopad 2009
Bajka dla dorosłych
|
Czym różnią się bajki od rzeczywistości, w której żyjesz? W pięknych opowieściach gdy całujesz żabę, ona zmienia się w księcia ze snów.
A tak naprawdę całujesz Wymarzonego Księcia,
a gdy otworzysz oczy, okazuje się zwykłą ropuchą... ;)
 |
|
Zapraszam na pogawędkę ;):
10
|
|
29 październik 2009
|
Świat to trudne miejsce. Jemu nie zależy. Choć nie żywi nienawiści do ciebie i do mnie, nie darzy nas też miłością. Dzieją się na nim rzeczy straszne, których nie można wytłumaczyć. [...] Świat cię nie kocha. [...] Pamiętaj jednak, żeby robić swoje. Takie masz zadanie na tym trudnym świecie, musisz podtrzymywać swoją miłość i robić swoje choćby nie wiem co.
— Stephen King (ur. 1947)
|
|
Zapraszam na pogawędkę ;):
12
|
|
19 październik 2009
only me ;)
|
Odwołuję, zimy nie było i nie ma ;) tylko rano jak nie mrozem ściśnie aż nos zsinieje, ale to tylko na tych peryferyjnych ostępach, gdzie przyszło mi znów się osiedlić ;)
Ostatnio zabawna myśl przyszła mi do głowy...
głównie dni upływają mi na wytężonej pracy dla dobra firmy, tak zwanego Zarządu, poprzez swoich popleczników pilnie strzegącego naszego morale i wyników testów jakości ;) i klientów, choć tych nie zawsze;)
Iskierka bacząc na charakter jej pracy i wagę swoich obowiązków ubiera się jak przystało na poważną panią (?) specjalizującą się w tropieniu, wyżymaniu, wyzysku i łupieniu biednych ofiar tudzież innych interesujących czynnościach ;) Spódniczka w kolanko, koszula z kołnierzem, paseczek, butki na obcasie to jej broń w kontaktach zwanych potocznie służbowymi.
W domu... zazwyczaj zmęczona i milcząca, niechętnie wychylająca w dużej mierze dzięki osobnikowi od którego dobry los uwolnił ją na długie szczęśliwe pięć lat studiów, zwanemu młodszym rodzeństwem w postaci jednego brata (jedyny kuzyn z podobnego sortu choć trochę bardziej udanego;) ).
Koleżanki, znajomi? jacy, gdzie? bo lwia część zaanektowała przez zasiedzenie miejsce kształcenia się, tylko Iskierkę przywiało z powrotem dla Mężczyzny Jej Minionego życia :P
a nawet jak zjadą, to rzeczona powodowana niewytłumaczalnym impulsem miga się i wije jak zaskroniec złapany na gorącym uczynku, byle dać jej spokój ;) jakoś nie chce jej się uśmiechać na siłę i udawać że śmieszą ją cudowne żarciki przyjaciółki, który typ kochana Bridget J. zwała meduzą - od jadu uwalnianego tyle niepostrzeżenie co skutecznie paraliżującego :P
Na okazje rodzinno - świąteczno - niedzielne też wyciąga swój mundur ek opisany wyżej ;) tylko dodaje jeszcze do tego paniusiowate torebeczki do rączki, które swoje miano zawdzięczają kopertom nie mylić z łapóweczkami ;) no i buty jeszcze wyższe:P bo tak trzeba :P
Wygłupy ze współlokatorkami odeszły w niebyt wraz z powrotem na łono rodziny, cudnego tworu choć podobno tyle tylko że fotogenicznego - choć to miało być rozwiązaniem tymczasowym, z wiadomych względów przedłużonym na czas nieokreślony.
I Iskierka pyta samej siebie - gdzie właściwie jest sobą? kiedy może wyskoczyć z uniformu służbowego, wrzucić na siebie cokolwiek, pleść trzy po trzy, wyśmiać się jak głupia, zrobić z siebie kretynkę i nawet nie oberwać za to?
|
|
Zapraszam na pogawędkę ;):
12
|
|
14 październik 2009
Wrona ;)
|
I wykrakałam! :D spadł śnieg! gdy dziś rano odsunęłam roletę przez kilka minut powoli docierało do mnie to, co tam widziałam ;) zza przysypanego parapetu ;)
Okrzyczana przez koleżankę z firmy, która uważa, że pod żadnym ale to żadnym pozorem nie wolno nigdzie wychodzić w butach zdradzających najmniejsze oznaki skłonności do przepuszczania wilgoci z zewnątrz;) postanowiłam ruszyć debet na jednej z kart i kuuupić sobie te buty;) wiem, wiem, niedawno sama opowiadałam o wyznaniach zakupoholiczki ;)
W kwestii uczuć też zima, a nawet trzaskający mróz ale to inna historia, która na dodatek już dawno przestała być ciekawa... |
|
Zapraszam na pogawędkę ;):
14
|
|
07 październik 2009
|
Dziś na jednym z najpopularniejszych portali natknęłam się na wpis odnoszący się do ludzi ginących codziennie na polskich drogach, ale po nich nikt nie ogłosi żałoby narodowej, gdyż stanowią tylko kolejny punkt w statystyce.
Maj 2008r. Na drodze rozsypane koraliki czasu...
Piła w pośpiechu kawę parząc sobie usta. Czy może powoli sączyła herbatę głaszcząc kota zwiniętego w kłębek na krześle obok? Siostra rzuciła za nią ostatnie słowo: połamania pióra, nie daj się tam! Czy była mama, która przytuliła ją życząc powodzenia? A może zawołała za nią: uważaj na drodze!
Jednak dziewczyna otwierała już drzwi swojego fiacika. Może myślała: matura, matura, tylko się nie spóźnij.
Parę godzin później.
Jaki ładny dzień... Dlaczego matury muszą być akurat w maju? Pierścionek na serdecznym palcu błyszczał w słońcu, gdy przesuwała dłonią po kierownicy. Pomyślała pewnie, że po południu spotka się z narzeczonym. W końcu wczoraj wieczorem się nie widzieli.
Czy jakaś niespokojna myśl uderzyła ją, gdy zauważyła przed sobą zarys ciężarówki? A może podgłośniła radio, bo puszczali fajny kawałek na topie?
Przeraziła się, gdy zobaczyła maskę wielkiego auta przysłaniającą jej widoczność...
Brzęk szkła i zgrzyt miażdżonej stali...Czy przez głowę przeleciała jej jakaś myśl?...
"Abonent czasowo niedostępny"
- "Co się dzieje? Pewnie już dojechała i nie zauważyła nawet, że ma wyłączony telefon..."

Już pod koniec dnia,
Widzę obraz Twój,
Widzę usta, w których
Nieraz swój, Topiłem ból.
Już pod koniec dnia,
Słyszę cichy szept!
To chyba sen!
Już pod koniec dnia,
Widzę obraz Twój!
Widzę dłonie,
Czuję serce,
To ideał mój.
Już pod koniec dnia,
Lecz nie sam,
Lecz nie sam.
Jak anioła głos,
Usłyszałem ją.
Powiedziała patrz…
Tak, to On.
Na rozstaju dróg,
Stoi dobry Bóg,
On wskaże Ci drogę
Na rozstaju dróg,
Stoi dobry Bóg...
Chłopak nie zamknął się w czterech ścianach i niezwykle szybko bo w ciągu miesiąca znalazł nową miłość, co wzbudziło bardzo różne odczucia wśród jego znajomych. Zawsze myślałam jednak , że trzeba cieszyć się razem z nim, że spotkał bardzo miłą dziewczynę, bo dlaczego ma pokutować w samotności za błędy nieumiejętnego kierowania pojazdem przez nawet najbardziej kochaną osobę. Nie dowierzałam, gdy widziałam objawy ostracyzmu wobec tej pary.
Dziś nawet najbardziej sceptyczni zmienili zdanie.
I ta dziewczyna jest tak podobna do tamtej - jakby poznał jej alter ego... Chłopak jest szczęśliwy, wrócił jego zaraźliwy szeroki uśmiech, ale na dnie oczu pozostał ukryty smutek.
Jednak najbardziej krzywe spojrzenia osób trzecich nie zmienią tego, że życie dla każdego pisze inny scenariusz. |
|
Zapraszam na pogawędkę ;):
11
|
 |
|
Wpadło z wizytą
8404
|
Wypiło kawę
579
|
|
Podpisało się
14
|
|
|